18 marca obchodzimy Światowy Dzień Recyklingu. To moment, który przypomina nam, jak ogromne znaczenie ma odpowiedzialne gospodarowanie zasobami. To nie tylko symboliczna data w kalendarzu, ale także realne wezwanie do działania – dla firm, samorządów i każdego z nas.
W czasach, gdy coraz większy nacisk kładzie się na ograniczenie emisji CO₂, ochronę surowców naturalnych i rozwój gospodarki obiegu zamkniętego, recykling staje się jednym z kluczowych elementów nowoczesnej i odpowiedzialnej gospodarki.
Ale za tymi wszystkimi procesami stoją ludzie – ich decyzje, wartości i podejście do tego, jak chcą kształtować swoje otoczenie.
Z tej okazji rozmawiamy z Prezesem DSS Recykling, Mateuszem Pękalą, o tym, jak w praktyce wygląda łączenie biznesu z odpowiedzialnością społeczną, dlaczego równie ważne jak przetwarzanie szkła są relacje z mieszkańcami, wsparcie lokalnych inicjatyw i zaangażowanie w życie regionu.
To rozmowa pokazująca, że recykling to nie tylko technologia – to także ludzie, współpraca i myślenie o przyszłości.
Zapraszamy do lektury.
Redakcja: Pamięta Pan pierwszą sytuację, kiedy firma wsparła lokalną inicjatywę? Co wtedy było impulsem?
Mateusz Pękala: Nasza firma powstała w 1997 roku. Miałem wtedy 7 lat, natomiast pomimo początków działalności i prowadzenia jej w kolejnych latach przez mojego Dziadka, a następnie Tatę, pamiętam, że angażowaliśmy się we wszystko, na co w tamtym początkowym okresie było stać firmę. Naszym celem zawsze była przyjacielska relacja z sąsiadami i całą lokalną społecznością. Mój Dziadek pracował w hucie szkła w Ząbkowicach. Od lat 70. w naszej rodzinie było pewne, że konieczne jest współistnienie przemysłu, firm działających w regionie oraz mieszkańców – dzięki temu powstają mieszkania, kolejne miejsca pracy, miasto się rozwija. W związku z tym dla mnie inicjatywy społeczne nie wiążą się z pytaniem „czy”, tylko są normalną koleją rzeczy. Dlatego – odpowiadając na pytanie – to „nie impuls”, tylko nasze zasady.
Red.: Skąd wzięło się przekonanie, że biznes powinien angażować się społecznie? To kwestia wartości, wychowania, doświadczeń?
M.P.: Jak wspomniałem, podchodzę do zaangażowania społecznego jak do codzienności. Nie wyobrażam sobie, że można tylko brać, a nic nie dawać od siebie. Mieszkam w Dąbrowie Górniczej od urodzenia. Z naszym miastem wiążą się wspomnienia z dzieciństwa, wieku nastoletniego i kolejnych lat dorosłego życia. Jestem przekonany, że dla każdego z nas wzajemne, dobre relacje są podstawą. Sam zamysł działalności naszej firmy opiera się przecież o pomoc. Odbieramy odpady szklane po produkcji okien, który każdy z nas ma w swoim mieszkaniu, domu. Następnie dajemy tym materiałom „nowe życie”. Pozwala to na wyeliminowanie problemu zalegających odpadów szkła płaskiego na składowiskach, co było ogromnym wyzwaniem do lat 90., a przez ponownie ich użycie – ograniczamy zużycie energii i emisję CO2. Mamy do przerobienia i oczyszczenia tylko tyle odpadów, ile sami jako społeczeństwo wyprodukujemy.
Red.: Czy jest jakaś inicjatywa, która była dla Pana osobiście szczególnie ważna? Dlaczego?
M.P.: Wspieraliśmy bardzo dużo inicjatyw, a każda dla organizatorów jest tą najważniejszą. Jednak dla mnie długofalowość i lojalność są istotnymi czynnikami. Dlatego wsparcie od lat klubu Unia Dąbrowa Górnicza jest tym, co uważam za szczególnie ważne. Budujemy warunki do rozwoju sportu oraz zdrowego stylu życia. Każda bramka strzelona przez „Niebieskich” wiąże się z wspólnym sukcesem, wsparciem promocji zdrowia, a także budowaniem relacji. W tym miejscu chciałbym też wspomnieć o Kole Gospodyń Wiejskich Strzemieszyce Wielkie – czy próbowaliście kiedyś ich potraw?! Gorąco polecam! Pielęgnacja tradycji i życzliwość to podstawy tego Stowarzyszenia. Myślę, że na równi z wieloletnią pracą z Unią DG, muszę postawić Koło Gospodyń ze wspaniałą Panią Prezes Janiną Świerczyną. Spędzamy razem wspaniałe chwile, a ich dobroć i zaangażowanie są nieocenione!

Red.: DSS Recykling od lat wspiera koła gospodyń, parafię, kluby sportowe, stowarzyszenia. Dlaczego lokalność jest dla Pana tak istotna?
M.P.: Chcemy pomagać – w każdym tego słowa znaczeniu. Mieszkamy w takim rejonie kraju, który jest bardzo zróżnicowany. Widać tu kulturę Zagłębia, Śląska, a także wiele innych, które tworzą swego rodzaju mozaikę. Przez tak wielki napływ zwyczajów z całego kraju, zwłaszcza w okresie wielkiej budowy Huty Katowice, mamy w naszym mieście i regionie wiele barwnych tradycji, które są pielęgnowane z dziada pradziada. Jest to piękne i ważne dla każdego z osobna, kiedy możemy wrócić do przeszłości i przykładowo w okresie Świąt Wielkanocnych spotkać się z tradycjami, które były pielęgnowane przez naszych przodków. A najpiękniejsze jest to, że w każdym domu wygląda to nieco inaczej.
DSS Recykling chce działać tu i teraz. Nie będziemy wspierać klubu z Mazur, jeżeli potrzeby w regionie są wielkie – bo to właśnie ten region identyfikuje nas jako ludzi i jako firmę z Zagłębia Dąbrowskiego.
Red.: Co znaczy dla Pana bycie „częścią społeczności”, a nie tylko firmą działającą na jej terenie?
M.P.: Tutaj się urodziłem, mieszkam, mam rodzinę… Stąd są moje koleżanki, koledzy, przyjaciele. Wracam do domu, do Dąbrowy, pracuję w Dąbrowie. Z uwagi na stanowisko „zawsze jestem w pracy”. Moje życie prywatne, jak również firma, to jeden funkcjonujący organizm, który znajduje się w sercu Dąbrowy Górniczej, co powoduje, że całość funkcjonuje w symbiozie. Jesteśmy częścią społeczności, dajemy pracę mieszkańcom z naszej okolicy, płacimy podatki, otrzymujemy zezwolenia – wszystko w naszym regionie. Tutaj jesteśmy i wspólnie chcemy tworzyć nasze otoczenie.
Red.: Czy uważa Pan, że firma ma moralny obowiązek oddawać coś miejscu, w którym funkcjonuje?
M.P.: Nie jest nigdzie zapisane, że mamy „obowiązek” oddawać coś więcej, jak ustawowe podatki, wynagrodzenia… Moglibyśmy zamknąć się na całe nasze otoczenie, wybudować wysoki mur dookoła zakładu i udawać, że nas nie ma. Ale czy o to chodzi? Jeżeli zamknęlibyśmy się na wszystko co nas otacza, to osobiście czułbym się jak wyrzutek. Nie dopuszczam takiej myśli, że można nie „współpracować”. Zawsze znajdę (także moi wspaniali współpracownicy) czas, żeby każdego chętnego wysłuchać. Wesprzeć, na ile nas stać, lokalne inicjatywy, inwestycje, kwesty, a przede wszystkim rozwój młodzieży i sportu. Odpowiadając wprost na pytanie: firma nie ma moralnego obowiązku oddawać czegokolwiek, ale dla mnie jest to niedopuszczalne. Wspieraliśmy, wspieramy i będziemy wspierać nasz region.

Red.: Dlaczego wsparcie sportu jest ważne z perspektywy przedsiębiorcy?
Dzisiejsze czasy charakteryzują się nowymi technologiami. Wiąże się to stety i niestety z możliwością zorganizowania już prawie wszystkiego na odległość, przysłowiowo – nie ruszając się z kanapy. Pozwala to zaoszczędzić czas, paliwo – nie musimy się tyle przemieszczać w poszukiwaniu tego jednego artykułu, czy odpowiedniego rozmiaru wymarzonego obuwia. Ale leżenie na kanapie odbija się negatywnie na naszym zdrowiu! Poświęćmy ten czas na nasze hobby, spacery po zielonej Dąbrowie, wycieczki rowerowe… „W zdrowym ciele zdrowy duch”, „ sport to zdrowie” – to nie są czcze hasła. Musimy dbać o naszą kondycję. To właśnie dlatego wspieramy sport – po prostu z uwagi na zdrowie!
Red.:Czy widzi Pan w sporcie wartości, które są bliskie również prowadzeniu biznesu?
M.P.: Oczywiście! Sam w wieku 12 lat zacząłem intensywnie trenować konkurencje siłowe. Wiązało się to z wieloma wyrzeczeniami, planowaniem do przodu, życiem zgodnie z dyscypliną. Każda dziedzina sportu, nawet indywidualna, wiąże się z pracą zespołową. Nawet prozaiczne – tak mogło by się wydawać – rozmowy podczas treningu siłowego z kolegami poprawiają naszą kondycję psychiczną. Sport to firma, dążymy do wzajemnych sukcesów, rozwoju… Ale wyobraźmy sobie mecz finałowy Mistrzostw Świata w piłce nożnej, bez kibiców… Puste trybuny (nie tak dawno przez COVID, poznaliśmy smak takiego współzawodnictwa). Jest to smutne i demotywujące doświadczenie. Mieszkańcy naszego miasta są jak kibice na trybunach. Musimy grać jak najlepsza drużyna, żeby osiągać sukcesy, ale w taki sposób, żeby kibice byli z nas dumni.
Red.: Co Pan czuje, kiedy widzi młodych ludzi korzystających z inicjatyw, które firma współtworzy?
M.P.: W latach 90. dzieci i młodzież nie mieli możliwości korzystać w takim szerokim zakresie z udogodnień obecnych czasów. Kiedyś sami organizowaliśmy sobie orliki na łące, teraz młodzież może korzystać ze wspaniałej infrastruktury w naszym mieście. Mamy piękne ścieżki rowerowe, baseny, zajęcia karate, centra multimedialne. Cieszy mnie to niezmiernie, kiedy zawożę swoją Córkę po szkole na kolejne dodatkowe zajęcia. Ma możliwość rozwoju w kręgu swoich zainteresowań. Nie byłoby tego wszystkiego, gdyby nie firmy płacące podatki, z których mogą powstawać kolejne obiekty użyteczności publicznej. Dlatego nasza firma szuka i chętnie wspomaga wartościowe inicjatywy, by wesprzeć lokalną młodzież. To wspaniałe uczucie widzieć uśmiechy dzieci na wspieranym przez nas „Dniu Dziecka”. Wspaniałe!
Red.: Często mówi się, że biznes jest „dla zysku”. Czy zgadza się Pan z takim podejściem?
Tak i nie. Dlaczego „tak” – otóż każda firma tworzona jest w celu zarobku. Daje nam to pracę i możliwość rozwoju. Za prowadzenie do świadomych strat firmy, którą się zarządza, grozi odpowiedzialność karna. To jest fakt. Natomiast jednocześnie muszę powiedzieć „nie” i tutaj argumenty nawiązują do moich wcześniejszych odpowiedzi. Jeżeli jesteśmy otwarci na naszych sąsiadów, na cały region, w którym się znajdujemy, możemy przekazywać część zysków na wzajemną współpracę, rozwój młodzieży, kultywowanie tradycji, pomoc potrzebującym… Ten zysk nie ma wymiaru finansowego, a społeczny i dla mnie jako przedsiębiorcy jest równie istotny.
Red.: Jak Pan definiuje odpowiedzialność przedsiębiorcy w dzisiejszych czasach?
M.P.: Koncentrujemy się jako państwo członkowskie Unii Europejskiej na ograniczeniu wpływu przemysłu na nasze codzienne życie – niskiej emisji CO2 , zagospodarowaniu odpadów i recyklingu. Firma, poza wsparciem lokalnym, musi skupiać się na redukcji zużycia energii, ograniczać oddziaływanie na środowisko. Dlatego DSS Recykling od kilku lat, przez odpowiednie zarządzanie strumieniem odpadów, nie przekazuje ani kilograma odpadu na składowiska. 100% odpadów dostaje nowe życie, znaczna część jako surowiec w hutach szkła, część w produkcji paliw alternatywnych, także do produkcji wyrobów metalowych z resztek aluminium z ram okiennych. Skupiamy się na tym, by żadna przysłowiowa „łopata” nie musiała trafić na składowisko. Wszystkie nasze pojazdy ciężarowe są regularnie wymieniane, żeby spełniały normy emisji spalin, maszyny przechodzą odpowiednie modernizacje. Podpisaliśmy także umowę na dostawę energii pochodzącej z farm wiatrowych znajdujących się na Bałtyku. Całość energii kupujemy z certyfikatem zielonej energii, który obecnie zakontraktowaliśmy do końca 2029 roku. Według mnie te wszystkie działania oraz nasza społeczna działalność mieszczą się pod stwierdzeniem „odpowiedzialności przedsiębiorcy”.
Red.: Czy zaangażowanie społeczne wpływa na kulturę firmy i pracowników?
Tak! Przytoczę kolejne przysłowie: „ryba psuje się od głowy”. Wiem, że nasi pracownicy widzą, że angażujemy się w wiele inicjatyw, jesteśmy wszyscy dla siebie kulturalni, pomocni, interesujemy się wspólnymi problemami i nigdy nikogo nie zostawiamy w potrzebie. Takie działania pokazują, że „karma wraca”. Nie spotkałem się osobiście nigdy z tym, żeby pracownicy odmawiali sobie wsparcia. Zawsze są chętni, co widać także w podejmowanych przez nas działaniach.
Red.: Jak chciałby Pan, aby DSS Recykling był postrzegany za 10-20 lat?
M.P.: Myślę, że nasza firma, przez przejrzyste działania i cele jakie sobie wyznaczamy, będzie postrzegana zawsze w dobrym świetle. Planujemy działać w jak najlepszej symbiozie z całym regionem, wsłuchując się w głosy mieszkańców. Znam wiele osób ze Strzemieszyc i nigdy nie słyszałem, żeby DSS był postrzegany negatywnie. Będę zawsze dbał o tę naszą małą ojczyznę najlepiej jak potrafię i liczę, że także DSS Recykling będzie właśnie tak postrzegany.
Red.: Czy wsparcie lokalnych inicjatyw będzie dalej jednym z filarów działalności?
M.P.: To oczywiste, że TAK! To jest mocny fundament naszej firmy, który chcę wspierać i rozbudowywać. Nigdy odwrotnie!
Red.: Jaką radę dałby Pan przedsiębiorcom, którzy wahają się, czy angażować się społecznie?
To jeszcze tacy są?! Całkiem szczerze – nie ma się nad czym zastanawiać. Jak organizujemy ognisko, na które każdy coś przynosi, a trafi się rodzynek, który nic od siebie nie da, a tylko zabierze, to nie będzie naszym ulubieńcem. Czasami nie trzeba przynosić „rzeczy” – wystarczą chęci, poświęcony czas, dobre słowo, zainteresowanie. Wspierajmy!
Red.: I na koniec: co daje więcej satysfakcji – podpisany kontrakt czy uśmiech ludzi, którym udało się pomóc?
Uśmiech! Nigdy nie wiemy, co przyniesie kolejny dzień, co będziemy robić, jakie zadania nas czekają… Ale jak tylko widzę uśmiech na twarzy drugiej osoby to wiem, że jest szczęśliwa. To zaraźliwe!
